''Gwiazd Naszych Wina'' - John Green

Wydawnictwo Bukowy Las, 312 stron
Szesnastoletnia Hazel Grace Lancaster choruje na raka, a nieodłącznym elementem jej życia jest aparat tlenowy, który nazwała Philip. Dziewczyna nie chodzi do szkoły, a cały wolny czas, którego ma w nadmiarze, spędza na czytaniu książek i rozmyślaniu o śmierci. Jej mama, sądząc, że córka ma depresję związaną z chorobą, postanawia wysłać Hazel na spotkania grupy wsparcia. Dziewczyna poznaje tam Augustusa Watersa - przystojnego chłopaka, któremu, z powodu raka, amputowano nogę. Hazel i Gus zostają przyjaciółmi, a z czasem zakochują się w sobie. 

"W miarę jak czytał, zakochiwałam się w nim tak, jakbym zapadała w sen: najpierw powoli, a potem nagle i całkowicie."

Książkę przeczytałam w zeszłym roku i na początku w ogóle nie miałam zamiaru publikować recenzji, ale z okazji znienawidzonych przeze mnie walentynek, postanowiłam ją napisać. "Gwiazd naszych wina" to w końcu historia m. in o pięknej miłości dwojga ludzi.
Powieść ma wielu fanów, co wcale mnie nie dziwi bo to świetna książka. Jest zabawna i bardzo wzruszająca i chyba nikogo nie zdziwi, jeśli napiszę, że ryczałam podczas czytania.
Jest to książka, którą mogłabym czytać w kółko i za każdym razem wywoływałaby we mnie te same emocje.

"Wydawało się, że to było całe wieki temu, jakbyśmy przeżyli krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre wieczności są większe niż inne."


Green w swojej powieści podejmuje tematy takie jak: bezinteresowna przyjaźń, miłość mimo choroby, a także śmierć. Augustus wspierał Isaaca, kiedy ten stracił wzrok. Hazel została przy Gusie nawet, gdy dowiedziała się, że w najbliższej przyszłości czeka go śmierć. Była przy nim do końca.


"Nie uważam, że wszyscy powinni mieć oboje oczu, nie chorować i tak dalej, ale każdy powinien przeżyć prawdziwą miłość, a ona powinna trwać przynajmniej do końca jego życia."


Podsumowując: jest to piękna opowieść, w której autor opowiedział o trudnej dla nas rzeczy, ale jest to rzecz, która czeka każdego z nas i nie możemy o tym zapominać. Chodzi oczywiście o śmierć. Ale jest to także książka o przyjaźni i miłości, którą każdy powinien przeżyć. Zatem polecam, polecam i jeszcze raz polecam.

19 komentarzy:

  1. Przeczytałam ją też rok temu i również mi się spodobała, jednak myślę, że inne książki autora (mam na myśli głównie Papierowe Miasta) są o wiele lepsze.

    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z moich ulubionych książek, piękna w każdym detalu! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z niewielu książek przy której się popłakałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, byłam strasznie wzruszona. Piękna książka

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna książka, czytałam ją dwa razy :) Myślę jednak, że sięgnę po nią jeszcze kilka razy :D
    http://podrozemiedzyksiazkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest dobra, jednak bardziej spodobała mi się książka "Papierowe miasta" Green'a.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś przeczytam, tego jestem pewna, jednak jeszcze nie teraz. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie jest to arcydzieło, ale książka i tak zachwyca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. posiadam książkę i film czas się za to zabrać;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Zakochałam się w tej ksiązce. Film tez świetny, ale książki nie przebija :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zakochałam się w tej ksiązce. Film tez świetny, ale książki nie przebija :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoja recenzja jest niesamowita !
    Także czytałam tą książkę, ale uważam iż "Szukając Alaski" jest lepsza. \
    Myślę także, że są inne jeszcze lepsze od tych. No ale przecież każdy ma inny gust!
    Pozdrawiam :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Najlepsza książka Greena, według mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę ją w końcu przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem ciekawa, czy na mnie ta książka zrobi równie niesamowite wrażenie, bo zazwyczaj nie płaczę na filmach czy książkach. Po Greena w końcu sięgnę, ale nie spieszy mi się, tym bardziej, że wyrastam z literatury młodzieżowej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam mieszane uczucia w stosunku do tej książki. Jest niesamowicie popularna, co mnie od niej odstrasza. Nie wiem dlaczego, ale zawsze mam takie uczucie: im książka jest bardziej popularna, tym spada moja chęć na przeczytanie jej. Z drugiej jednak strony - wszyscy piszą, że jest świetna, to i ja również chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam i twierdzę, że jest naprawdę dobra, ale nie aż tak rewelacyjna :D Jak na razie nie zawiodłam się na żadnej książce spod pióra Johna Greena (no może na "W śnieżną noc) :D Najbardziej porwała mnie "Szukając Alaski" :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jedyna książka Greena, którą przeczytałam. :) Ale bardzo mi się podobała, pochłonęłam ją w dwa wieczory, ale zapewne przeczytałabym szybciej, gdyby nie szkoła. :) Radość czytania trochę też popsuło mi to, że znałam zakończenie - ach, te wszędobylskie spojlery... Hazel była niesamowicie silna, a o Gusie to nawet nie będę wspominać, uwielbiam go. :)

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. "Hazel została przy Gusie nawet, gdy dowiedziała się, że w najbliższej przyszłości czeka go śmierć. Była przy nim do końca."

    Jaki. Okropny. Spoiler.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.