''Dzień, w którym umarłam'' - Belén Martínez Sánchez


Belén Martínez Sánchez jest młodą hiszpańską pisarką, laureatką konkursu literackiego na najlepszą powieść młodzieżową. Dzień, w którym umarłam jest jej debiutem literackim.Diletta Mair wydaje się być zwyczajną licealistką wyróżniającą się z tłumu jedynie dzięki heterochromii, czyli różnobarwności tęczówek. Jednak są to tylko pozory, bowiem nastolatce daleko do normalności. Dziewczyna rejestruje obecność duchów. Do tej pory żyła według zasady: zachowywać się tak, jakby owe zjawy nie istniały. Pewnego dnia, w drodze do szkoły, Diletta wpada na Aloisa Petersena – chłopaka, z którym od roku chodzi do klasy. Podczas tego zdarzenia przypadkiem rani on nastolatkę. Niedługo później okazuje się, że nie była to zwyczajna rana, a Alois nie jest zwyczajnym chłopakiem. Petersen jest Lilim – istotą, która po śmierci trafiła do Panteonu. Drugiego października 2003 roku ma miejsce wypadek, w którym ginie Diletta. Dziewczyna trafia do Panteonu i staje się Lilim. Od tego momentu wszystko się zmienia...

Głównymi bohaterami powieści są Diletta i Alois, czyli dwie najbardziej irytujące postacie z jakimi kiedykolwiek miałam styczność. Dziewczyna była jedną wielką życiową niezdarą. Ciągle krzyczała, płakała, przewracała się, potykała o własne nogi, wpadała na kogoś. Była nie do zniesienia i momentami miałam wrażenie, że ma ujemny iloraz inteligencji. Była strasznie infantylna i niezdarna, czasem jak się odezwała po prostu ręce opadały. Niektóre z jej zachowań byłam jednak w stanie zrozumieć, w końcu ciągu kilku tygodni jej życie przewróciło się do góry nogami, dowiedziała się, że chłopak, z którym od roku chodziła do klasy nie żyje, a potem sama umarła. A czego nie byłam w stanie zrozumieć? Całej kreacji Aloisa. Autorka chciała chyba zrobić z niego typowego dla tego rodzaju młodzieżówek bad boy'a, ale trochę przesadziła. Chłopak był po prostu chamem, prostakiem i do tego egoistą. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy nazwał Dilettę pieprzoną debilką, to wyrażenie przewijało się dosłownie na co drugiej stronie książki. Poza tym, odniosłam wrażenie, że nie widział niczego poza czubkiem własnego nosa, był strasznie odpychający i arogancki w stosunku do innych. Nie wspominając już o jego ego, które było chyba nieskończone, zupełnie jak głupota Diletty.

Jeśli chodzi o fabułę to nie miałabym zastrzeżeń gdyby nie to, że wszystko w tej książce jest okropnie schematyczne. Mamy nieśmiałą dziewczynę, bad boy'a, pewnego dnia na siebie wpadają, ona dowiaduje się kim on naprawdę jest, coś zaczyna się dziać, zakochują się w sobie, bla bla bla. Nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć coś bardzo podobnego, bo taki schemat przewija się bardzo często w różnych młodzieżówkach. Przez to książka była niestety bardzo przewidywalna. Mało co mnie tam zaskakiwało i właściwie byłam w stanie stwierdzić, co stanie się za kilka stron. Poza tym, strasznie drażniły się przewijające się ciągle wyzwiska. Nie mam nic przeciwko, jeśli pojawiają się od czasu do czasu, ale w Dniu... nie było chyba strony bez jakiegoś debila czy idiotki. Dodatkowo irytował mnie styl pisania, który wydał mi się do bólu prosty przez co odniosłam wrażenie, że autorka sama nie wiedziała co chce przekazać.

Książka została napisana z perspektywy Diletty i Aloisa. Był to moim zdaniem duży błąd ze strony autorki, bo odebrało to tej powieści swego rodzaju tajemniczość. Dużo bardziej wolałam fragmenty napisane oczami dziewczyny i uważam, że książka byłaby dużo lepsza gdyby została w całości napisana tylko z perspektywy Diletty, bo dzięki temu wszystko nie byłoby aż tak nużące i przewidywalne. Przez to też powieść nie buduje napięcia, bo wszystko co mogłoby zainteresować czytelnika zostaje zaraz wyjaśnione przez Aloisa i momentami czułam się nieco przez to zgaszona i zawiedziona.

Dzień, w którym umarłam to bardzo banalna i schematyczna młodzieżówka, których można znaleźć wiele na rynku książkowym. Przeczytałam tę powieść dosyć szybko, głównie dzięki mało skomplikowanej fabule, choć przyznaję, że czasem miałam ochotę zostawić ją w spokoju, bo strasznie irytowała mnie głupota bohaterów, tak samo jak powtarzające się niemal na każdej stronie wyzwiska. Cóż, jeśli ktoś lubi tego typu książki, może sięgnąć po Dzień..., ale jeśli wolicie sobie odpuścić tę pozycję to wiele nie tracicie.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska.

36 komentarzy:

  1. Mam już serdecznie dość schematów typu "Bad boy - nieśmiała dziewczyna" :P O tej książce dużo nie słyszałam ale mimo wszystko chyba przekonam się co się w niej kryje. Najwyżej nada się potem na podpałkę - nie no żartuję - aż tak źle chyba nie może być
    Chyba :P
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat tobie się spodoba :D też mam już trochę dosyć takich schematów, zwłaszcza jeśli książka jest tak przewidywalna.

      Usuń
  2. Raczej nie sięgnę po tą pozycje, nie przekonują mnie jej "klimaty" i jakbym miała czytać książkę w której na każde stronie są wyzwiska,a bohaterowie jak napisałaś to nie wiem czy bym to wytrzymała :D
    pozdrawiam, Julka
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam, wiele nie tracisz :D

      Usuń
  3. Kiedyś miałam ochotę. Opis bardzo mnie zaciekawił i w ogóle. Ale teraz nie jestem tego taka pewna, zwłaszcza, że nie mam czasu by marnować go na takie nie niewnoszące książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła sama w sobie nie jest taka zła, ale bohaterowie to porażka :P

      Usuń
  4. Od bardzo dawna chciałam ją przeczytać i bardzo ucieszyłam się, kiedy ktoś w końcu wrzucił tutaj jej recenzje, ale nie spodziewałam się aż tak mocnej krytyki! Teraz mam mieszane uczucie, ale pewnie i tak po nią sięgnę w przyszłości, żeby wszystko zweryfikować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie ta książka to trochę zmarnowany pomysł. Głównym minusem są główni bohaterowie, naprawdę już dawno nie spotkałam się z tak irytującymi postaciami :D

      Usuń
  5. Tytuł książki jest zachęcający, taki inny, ciekawy. Nawet mogłoby się wydawać, że fabuła też, jednak po twojej recenzji od razu się zniechęciłam. Czasem mam ochotę na coś nie schematycznego, ale niestety w większości książek młodzieżowych wszystko jest bardzo do siebie podobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawało mi się, że to będzie coś lepszego, ale zawiodłam się. Wszystko zepsuli bohaterowie ;/

      Usuń
  6. Mogłam ją wybrać, nie skusiłam się i widzę, że dobrze zrobiłam. Na początku ciekawie się jednak zapowiadało :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis z okładki był ciekawy i w sumie fabuła też, ale autorka po prostu zniszczyła tę książkę okropnymi bohaterami :/

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz tego typu książki to czemu nie :D

      Usuń
  8. No, raczej się nie skuszę. :) Oprócz wad, które wymieniłaś, zniechęca mnie sam opis fabuły, który brzmi nieciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie fabuła akurat była okej, ale te wady :D

      Usuń
  9. Fabuła wydaje się nawet ciekawa, ale widzę, że bohaterowie irytują i potrafią zaleźć za skórę... Odłożę lekturę na kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bohaterowie byli wyjątkowo denerwujący :D

      Usuń
  10. Po Twojej recenzji straciłam na nią apetyt. Dzięki za oszczędność czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto tracić czasu na takie książki ;)

      Usuń
  11. Przyznam szczerze, że aktualnie nie chcę tracić czasu na tak banalne i sztampowe historie. Widzę, że wiele nie stracę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam zamiar przeczytać tę pozycję, ale teraz chyba zrezygnuję.

    Pozdrawia i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspomniałam, wiele nie tracisz ;)

      Usuń
  13. Jakoś nie mam ochoty na tę książkę. :P Stanowczo odpycha mnie ta niezdarna główna bohaterka, nie cierpię takich. :| I zbyt aroganckich typów też nie lubię... Trochę arogancji może być, ale nie przesadzajmy. :| Co za dużo, to niezdrowo. :|
    Cóż, myślę, że są inne książki, które zasługują na moją uwagę. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele tego typu książek, na pewno znajdziesz coś lepszego :)

      Usuń
  14. Staram się omijać schematyczne i bardzo banalne książki. Szkoda, że ta należy do właśnie takich, bo zapowiadała się całkiem ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wydawała się ciekawa, szkoda, że wyszło jak wyszło :D

      Usuń
  15. Podoba mi się ! :D
    Na pewno przeczytam ;D

    Pozdrawiam
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli interesują cię tego typu książki, czemu nie ;)

      Usuń
  16. A ja raczej czasu na nią tracić nie będę

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.