Książki, które mnie rozczarowały

grudnia 13, 2016

Hej! Z racji tego, że ostatnio nie mam czasu, ani ochoty na czytanie stwierdziłam, że żeby na blogu nie wiało pustkami przez miesiąc (szybko się obudziłam) będę dodawać więcej postów okołoksiążkowych i topek. Tak więc dzisiaj zapraszam was na post o książkach, które mnie rozczarowały.


(Ciekawe czy kiedyś uda mi się napisać post okołoksiążkowy bez wspominania w nim o Greenie)
Była to trzecia książka Johna Greena, którą przeczytałam i strasznie się na niej zawiodłam. Szukając Alaski i Gwiazd Naszych Wina, które przeczytałam wcześniej były świetne i od kolejnej pozycji autora oczekiwałam takiego samego poziomu. Jednak przy Papierowych Miastach strasznie się wynudziłam i na dłuższy czas straciłam ochotę na czytanie twórczości pana Zielonego.


Przeczytałam tę książkę chyba mniej więcej w tym samym czasie, w którym w kinach pojawiła się jej ekranizacja i szczerze mówiąc sięgnęłam po nią głównie ze względu na aktorkę, która zagrała w niej główną bohaterkę. Bardzo dużo osób wychwalało tę powieść, a kiedy ja ją przeczytałam zastanawiałam się czemu. Nie twierdzę, że jest to zła książka, ale chyba miałam zbyt duże oczekiwania.


Wybaczcie, że to powiem, ale Mechaniczny Anioł jest... nudny. Przez większość książki prawie nic się nie działo i cała akcja została wciśnięta na koniec. Zakończenie zrobiło swoje i uratowało całość, ale to nie zmienia faktu, że kilka razy odkładałam tę powieść bo strasznie się nudziłam. Bardzo wiele oczekiwałam od tej trylogii i mam nadzieję, że kolejne tomy będą lepsze, bo generalnie uważam, że ta historia jest naprawdę dobra.


Zakończenie Miasta Szkła było dla mnie na tyle zadowalające, że uważam, że autorka niepotrzebnie napisała kolejne trzy tomy Darów Anioła. Pierwsze trzy były świetne, Miasto Kości "połknęłam" w niecałe dwa dni, z kolejnymi dwiema częściami też bardzo szybko sobie poradziłam. A potem było już tylko gorzej. Uważam, że ostatnie trzy tomy są już trochę naciągane i nie czytałam ich już z taką przyjemnością jak poprzednie.

Uwielbiam Eleonorę i Parka. Wiem, że ta książka ma tak wielu zwolenników jak i przeciwników, ale ja dosłownie zakochałam się w tej historii. Więc kiedy w Polsce pojawiła się kolejna powieść autorki, od razu po nią sięgnęłam i... strasznie się rozczarowałam. Pomysł na historię o dziewczynie piszącej fanfiction był super, ale gorzej było z wykonaniem. Strasznie się wynudziłam i uważam, że autorka zmarnowała tę opowieść, bo mogła z tego zrobić naprawdę świetną książkę.

Miałam zakończyć na Fangirl, ale wtedy mnie oświeciło i przypomniałam sobie o książce, którą czytałam baardzo dawno temu. Poleciła mi ją koleżanka, która strasznie lubi całą serię, więc stwierdziłam, że to pewnie jakieś literackie arcydzieło i wypożyczyłam ją z biblioteki. Tak samo jak w przypadku Love, Rosie nie uważam, że jest to zła książka. Po prostu oczekiwałam czegoś dużo lepszego i przez to się rozczarowałam.

Jakie książki was rozczarowały? Czy były pozycje, po których oczekiwaliście więcej?

20 komentarzy:

  1. "Papierowe miasta" rozczarowały mnie zakończeniem, natomiast "Fangirl" pomógł mi wyrwać się z dołka ;) Przeczytałam kilka części "Gone" i żałuję, że nie dokończyłam tej serii :/
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro mowa o Green'ie to Papierowe miasta były całkiem spoko, ale 19 razy Katherine baardzo mnie zawiodła. Wynudziłam się jak nigdy. ;/
    GONE bardzo mi się podobało i uważam, że książka była ciekawa i oryginalna, było dużo akcji (w tomie szóstym to juz wgl *.*).
    Diabelskie maszyny również miło wspominam i chyba muszę je sobie odświeżyć. :)
    Pozdrawiam!
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 3/4 całego postu. :D Z tą różnicą, że ja nie cierpię niczego, co wyszło spod pióra Greena i Rowell. Dary Anioła dla mnie skończyły się po trzecim tomie. Do całości (sześciopaku xd) podchodziłam dwa razy, za pierwszym skończyłam na piątym, za drugim na czwartym tomie. Naciągana akcja i to bardzo. A szkoda, bo psuje to ogólną ocenę całości. :c
    Love, Rosie to również naciągana książka. Naciągane było ich ciągłe mijanie się. Zupełnie jakby autorce zależało na jak największej ilości stron. Gdyby książce odjąć 300 stron i zostawić 200, zyskałaby znacznie więcej. Film podobał mi się o wiele bardziej. :D
    A GONE rzuciłam w 1/4 trzeciego tomu. Zawiało naprawdę potężną nudą. Jakby Grant postawił sobie cel "5 tomów i już, bez względu na wszystko" a miał pomysł na 1, 2 i 5 XD

    Pozdrawiam,
    recenzje-koneko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak samo ledwo przebrnęłam przez Fangirl i Gone :/ ponadto rozczarowało mnie Never, never, Czy wspomniałam, że Cię kocham? i Szklany miecz. To są chyba moje największe rozczarowania ostatnich miesięcy.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O, całkiem sporo tutaj książek, które również mnie rozczarowały np. Papierowe Miasta, Gone czy Fangirl :)Tylko, że ja uważam Papierowe Miasta za kompletny niewypał. Rzuciłam nimi po około 100 stronach, bo jedna "złota myśl" głównej bohaterki mnie zniesmaczyła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pół roku temu wzięłam się w końcu za Gone i kuźwa odłożyłam to po 50 stronach. To takie jedno, wielkie NIC. Kompletne. Pomyśleć, że kiedyś tak się napaliłam na całą serię.
    No cóż, Love Rosie nie przeczytałam, ale film w stanie lekkiej nietrzeźwości może i bym obejrzała, w końcu jest Lily i Sam :)
    Jestem zdziwiona jeżeli chodzi o Clare, ja połknęłam wszystkie części Darów anioła. Co do mechanicznego anioła jeszcze się nie wypowiem, bo mam go na półce, ale czeka na swoją kolej :)
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Mechaniczny anioł" też mnie trochę wynudził i skończyło się na tym, że nie przeczytałam kolejnych tomów. Ostatecznie, przeczytałam wszystkie tomy "Darów anioła" (seria faktycznie bardzo nierówna, ale nie będę się tu rozpisywać) i później już nie widziałam sensu wracania do "Diabelskich maszyn".
    "GONE" trudno nazwać arcydziełem. Wydaje mi się, że do tej serii należy podejść bez żadnych oczekiwań, to wtedy człowiek się nie rozczaruje. Kiedy sięgnęłam po pierwszy tom, kompletnie nic nie wiedziałam o tym cyklu i ostatecznie byłam zadowolona :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie cierpię książek Greena! Okay, czytałam tylko dwie, ale obie mnie zawiodły i wynudzily na śmierć!
    Co do "Darów Anioła"... Pierwsza i druga część? Fantastyczna! Ale trzecia już mnie męczyła :/
    Serię "Gone" zakończyłam na drugiej części, bo już dalej dłużyła mi się...
    Pozdrawiam :3
    http://zamknietawslowach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubię Greena za "Gwiazd naszych wina", ale "Papierowe Miasta" wypadają moim zdaniem o wiele słabiej. Koniec końców odebrałam tę książkę całkiem pozytywnie, ale zawiodłam się na zakończeniu i obyło się bez zachwytów.
    Jeśli chodzi o Gone, to przeczytałam dwie części i chociaż pierwsza była w porządku, to druga bardzo mnie wynudziła, a akcja w ogóle nie toczyła się do przodu. Dlatego na razie odpuszczam sobie tę serię i wątpię, abym kiedyś jeszcze do niej wróciła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam wielkie oczekiwania wobec "Papierowych miast" niestety rozczarowanie było gwarantowane.

    OdpowiedzUsuń
  11. Papierowe Miasta uwielbiam, tak samo jak serie Cassandry Clare. Co do książek, które mnie rozczarowały to na pewno Cień wiatru.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm... Ostatnia książka, która mnie mocno rozczarowała to "MASA. O kobietach polskiej mafii". Z jakim zdziwieniem się spotkałam, kiedy kończyłam ją czytać. Nie sposób opisać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam "Papierowych miast", ale oglądałam ekranizację i szczerze mówiąc nawet mi się spodobało, choć zakończenie wydało się takie nijakie - nie wiem, czy w książce też tak jest, ale poczułam się, jakby cała akcja w tym filmie nie miał celu. Do gustu średnio przypadła mi natomiast książka "Love, Rosie". Co do "Gone" - dużo słyszałam, ale nigdy nie miałam okazji czytać.

    Pozdrawiam, Poszukiwaczka Książek

    OdpowiedzUsuń
  14. "Love, Rosie"- książki nie mogłam zdzierżyć. Skończyłam po kilku rozdziałach. Natomiast film uwielbiam, oglądałam już tyle razy, że chyba znam go na pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę, że niechęć do czytania nie tylko mi się udzieliła, to mnie trochę podnosi na duchu, chyba mam przesyt książek :)) czy to w ogóle możliwe?

    Gwiazd naszych wina - tylko oglądałam film, i to też ze względu na główną bohaterkę a raczej aktorkę (uwielbiam ją w Niezgodnej), ale nie dobrnęłam nawet do końca filmu, chyba za bardzo mnie zdołował, musiałam go wyłączyć. Co do książki nie czytałam, bo przyznam szczerze, ze rzadko mam ochotę na czytanie tych "trudnych" książek, o ciężkiej tematyce. Jednak czytałam opinie na jej temat bardzo podobne do Twoich, gdzie film był oceniany wyżej niż sama książka.
    Mnie ostatnio rozczarowała książka "Trzy metry nad niebem" film lubię i również uważam, że w tym przypadku był lepszy od samej książki :))

    OdpowiedzUsuń
  16. "Dary Anioła" mi się bardzo podobały, chociaż też uważam, że jako trylogia dużo lepiej by się prezentowała. Trzy pierwsze części były najlepsze, później poziom spadł. Wciąż mam przed sobą ostatni tom, po który boję się sięgnąć - nie chciałabym stracić całkiem niezłej opinii o Darach. A serię GONE zniknęli uwielbiam! Mimo że jej jeszcze nie skończyłam - uwielbiam! Ja się zawiodłam na... Hmm, "The witch hunter. Łowczyni". Książka wydawała się ciekawa, a okazała się dość nudnawa, a na dodatek ma strasznie irytującą główną bohaterkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. A jaka to ta ostatnia książka po Fangirl? Tak się składa, że wspomniana Fangirl, czy seria DM mnie również nudziły. Nie wspomnę o powieściach Greena, po którego raczej już nie sięgnę. Trzecia część DM była najciekawsza, ALE na końcu autorka za bardzo wymieszała i napisała zakończenie na odczep się, przynajmniej ja tak uważam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gone: Zniknęli", zapomniałam napisać :D

      Usuń
  18. "Love Rosie" również było dla mnie wielkim rozczarowaniem. Film jest jednym z moich ulubionych, ale książka to porażka. Strasznie się dłuży. Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam Bookwormscity

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam nadzieję, że mi się Mechaniczy Anioł spodoba, bo DA kocham i ja tam uwielbiam wszystkie części <3
    Gone nie czytałam, ale moja koleżanka mówiła, że to słabe i coraz częściej spotykam się z negatywnymi opiniami więc nie jestem pewna czy to przeczytać, chociaż miałam ochotę.
    Fangirl czytać nie zamierzam, jakoś mnie do siebie nie przekonuje.
    Love, Rosie może kiedyś...
    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.