''Mleko i Miód'' - Rupi Kaur

''Mleko i Miód'' - Rupi Kaur


O tomiku poezji Mleko i Miód słyszał chyba każdy, jeszcze zanim pojawił się on w Polsce. Szczerze mówiąc po poezję sięgam raczej rzadko, ale postanowiłam przekonać się o co tyle szumu i postanowiłam przeczytać te nieszczęsne wiersze.

Zacznę może od zalet, a właściwie jednej zalety, którą jest bardzo ładne wydanie. Na początku widnieje informacja, że  projekt graficzny okładki i całej książki stworzyła autorka. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że poświęciła ona na to więcej czasu niż na samo pisanie. Dlaczego?

Cała książka została podzielona na cztery "rozdziały": cierpienie, kochanie, zrywanie i gojenie. Każdy z nich porusza inny problem, opowiada o innym etapie życia autorki. Rupi Kaur pisze m. in o gwałcie, miłości, rozstaniu czy odnajdywaniu samej siebie. Są to poważne tematy, ale za bardzo uderzyła mnie prostota tego, jak autorka je przedstawiła. Od poezji oczekuję raczej czegoś w pewien sposób głębszego niż to, co sprezentowała nam autorka. Wszystkie te "wierszyki" przypominały mi bardziej różnego rodzaju złote myśli rzucane na prawo i lewo na tumblrze czy instagramie. Wiele osób wychwala tę książkę, spotkałam się nawet z ludźmi, którzy pisali, że zmieniła ona ich życie. Nie wykluczam, że mogło tak być, ale wydaje mi się, że zależy to w dużej mierze od czytelnika, jego usposobienia i doświadczeń. Zdaję sobie sprawę, że być może są osoby, które w jakiś sposób utożsamiają się z problemami, poruszanymi przez autorkę, ale mnie w żaden sposób jej poezja nie poruszyła. Jak wspomniałam – w internecie codziennie widzę podobne rzeczy dlatego nie rozumiem na czym polega fenomen tej właśnie książki. Dziwi mnie, że jest tak popularna i zbiera tak dobre recenzje, bo na dobrą sprawę jest to po prostu zbiór przemyśleń autorki o jej doświadczeniach życiowych, który, według mnie, nic nowego nie wnosi. Za bardzo uderzyła mnie banalność tych wierszy, chociaż nie wykluczam, że niektórzy mogą uważać to za plus, bo jednak dzięki temu są łatwe w odbiorze. Dla mnie była to zdecydowanie wada. Rzadko czytam poezję, ale jeśli już to robię lubię sięgać po wiersze, które skłaniają do refleksji, takie, nad którymi mogłabym przysiąść i pomyśleć. W przypadku Mleka i Miodu po prostu "przeleciałam" przez tę książkę w pół godziny nie zatrzymując się na dłużej przy żadnym wierszu. Szczerze mówiąc, dużo bardziej zainteresowały mnie minimalistyczne ilustracje i nie skłamię mówiąc, że niektóre "studiowałam" dłużej niż większość tych tekstów.

Recenzja jest krótka, bo w gruncie rzeczy nie ma się nad czym rozwodzić – Mleko i Miód mnie po prostu rozczarowało. Nie znalazłam w tej książce niczego odkrywczego i nie wiem dlaczego tylu czytelników tak zwariowało na punkcie tego tomiku. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy czytelnicy odnajdują się w problemach, o których pisze autorka, ale język, jakim się posługuje jest do bólu prosty i sprawia, że cały tomik jest dość nijaki.

Wydawnictwo Otwarte, 2017, 208 stron
★★★☆☆☆☆☆☆☆
Ulubione książkowe przyjaźnie

Ulubione książkowe przyjaźnie

Hej ;) Tak jak pisałam wcześniej, nie mam weny na czytanie, więc będę was zasypywać masą okołoksiążkowych postów. Mam zaplanowaną jedną recenzję, ale na razie mam dla was krótką listę moich ulubionych książkowych przyjaźni.


Ktoś jest zdziwiony? Właściwie wpadłam na pomysł napisania tego postu kiedy po raz kolejny czytałam Most do Terabithii. Kocham tę książkę (jakby ktoś nie wiedział), uwielbiam Jesse'a i Leslie i nie, nadal nie mogę się pogodzić z tym, co się z nią stało. Ich historia jest cudowna tak jak ich przyjaźń, a ta powieść zawsze będzie dla mnie wyjątkowa.

Mam wrażenie, że za każdym razem jak umieszczam tę serię (a właściwie pierwszy tom) w jakimś poście zaczynacie się zastanawiać o co mi właściwie chodzi. O Mechanicznym Aniele pisałam w jednym tagu, że jest to książka, przy której zarwałam noc, a całkiem niedawno pojawiła się ona w moim zestawieniu powieści, które mnie rozczarowały. Teraz znowu o niej piszę, a właściwie o bohaterach. Pomimo że Mechaniczny Anioł rzeczywiście mnie rozczarował, postacie stworzone przez panią Clare bardzo polubiłam. Szczególnie zapadła mi w pamięć przyjaźń Willa i Jema. Pokochałam tę dwójkę całym sercem (może Jema trochę bardziej) i obiecuję, że wreszcie skończę tę trylogię (chociaż biorąc pod uwagę to, że wiem co się stanie, nie jestem pewna czy tego chcę).


Przepraszam za obrazek kompletnie nie związany z książką, ale blogger odmówił mi posłuszeństwa i kiedy w końcu udało mi się cokolwiek zrobić nie miałam siły szukać innego.
Książka Ktoś Taki Jak Ty Sarah Dessen oczarowała mnie głównie ze względu na relację między głównymi bohaterkami - Scarlett i Halley. Kiedy ta pierwsza zaszła w ciążę z chłopakiem, który zginął w wypadku jej przyjaciółka wspierała ją jak tylko mogła. Była przy niej przez cały czas, bez względu na wszystko. Pomimo wszelkich problemów, które je spotykały one zawsze stały za sobą murem i to właśnie najbardziej spodobało mi się w tej powieści.


Większość ludzi (przynajmniej tak mi się wydaje) kojarzy Gwiazd Naszych Wina głównie z wątkiem miłosnym, ale dla mnie to też opowieść o pięknej przyjaźni. Kiedy dziewczyna Isaaca z nim zerwała (jakoś nie byłam w stanie zapamiętać jej imienia) to Gus przy nim był. Potrafili płakać i śmiać się razem i uważam, że Isaac był jedną z najlepszych postaci w powieści.

Na koniec coś specjalnego. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tej listy bez Harry'ego, Hermiony i Rona, pomimo że, uwaga, przeczytałam tylko jeden tom Harry'ego Pottera. Tak, to jest ten moment, w którym możecie mnie zlinczować. Kiedy chodziłam do podstawówki czytałam bardzo dużo, ale chyba nie byłam wielką fanką fantastyki, bo nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby sięgnąć po tę serię. Mam zamiar ją w końcu przeczytać po maturze, bo czuję, że jednak nie wypada jej nie znać :D

A wy kogo umieścilibyście w swoim zestawieniu? 
Nie samą książką człowiek żyje

Nie samą książką człowiek żyje

Dzisiaj mam dla was trochę inny post. Jakiś czas temu zaczęłam pisać zakładkę o mnie, żebyście mogli poznać mnie trochę lepiej, ale stwierdziłam, że lepiej będzie opublikować to w formie postu. Tak więc zapraszam na kilka słów o mnie ;)


Jestem strasznie niezdecydowana. Mam tysiąc pomysłów na minutę i odczuwam ciągłą potrzebę zmiany (co w większości przypadków nie wychodzi mi na dobre). Jestem perfekcjonistką, chociaż nie mogę powiedzieć, że we wszystkim, co robię. Są rzeczy, których nie odpuszczam dopóki nie mam pewności, że są zrobione idealnie, ale są też takie, które po prostu olewam. I tu dochodzimy to jednej z moich największych wad, mianowicie: lenistwo. Jestem strasznie leniwa i zawsze wszystko odkładam na ostatnią chwilę. Rzadko kiedy zdarza mi się odrobić lekcje zaraz po przyjściu ze szkoły, czy napisać recenzję trochę wcześniej niż w ostatni dzień wyznaczonego przez wydawnictwo terminu. Mam nadzieję, że kiedyś mi to przejdzie.
Moimi ulubionymi przedmiotami są angielski i historia. Z tego pierwszego jestem dość dobra, jego nauka nigdy nie sprawiała mi problemów. Historię polubiłam właściwie dopiero w drugiej klasie liceum, a niedawno zdecydowałam, że będę zdawać maturę rozszerzoną z tego przedmiotu (życzcie mi szczęścia).
Uwielbiam musicale. Moja miłość do nich zaczęła się od Glee, który jest jednym z dwóch seriali, które obejrzałam w całości. Aktualnie ciągle słucham Hamiltona i cały czas o nim gadam (i staram się ignorować fakt, że inni mają już tego dość). Jeśli chodzi o seriale to już kiedyś pisałam o nich post i od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Nie jestem fanką oglądania seriali online, wolę to robić kiedy lecą w telewizji, dlatego nie oglądam ich zbyt dużo.
Od jakiegoś czasu nie mam ochoty na czytanie. Stwierdziłam, że nie będę się zmuszać, jeśli nie mam na to ochoty dlatego teraz nie pojawiają się żadne recenzje. Zastanawiałam się nad zawieszeniem bloga na jakiś czas, ale stwierdziłam, że będę dodawać różne posty, mniej lub bardziej związane z literaturą, jak wpadnę na jakiś pomysł. W końcu nie samą książką człowiek żyje ;)
Pomimo tego, że wybrałam już kierunek studiów, nadal nie jestem pewna co chcę w życiu robić. Większość ludzi w wieku prawie dziewiętnastu lat ma już jakąś wizję na swoją przyszłość a ja nadal nie wiem gdzie widzę siebie za pięć czy dziesięć lat. Nie wiem, gdzie chciałabym mieszkać, pracować i generalnie zgubiłam motywację do robienia czegokolwiek.
Lubię samotność. Wolę spędzać czas sama niż z innymi ludźmi i rzadko wychodzę z domu jeśli nie muszę tego robić. Kiedy mam za dużo wolnego czasu i nie mam ochoty na czytanie zazwyczaj po prostu leżę w łóżku i nic nie robię. Może to dziwne, ale dużo bardziej wolę nudzić się sama niż spotkać z kimś.
Miejscem, które najbardziej chcę odwiedzić jest Szkocja. Już nawet nie pamiętam skąd mi się to wzięło, ale od jakiegoś czasu bardzo chcę tam pojechać. Jestem oczarowana zdjęciami tamtejszych krajobrazów i mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję zobaczyć je na własne oczy.
W pewnym momencie przestałam sobie stawiać jakiekolwiek cele w życiu, bo większość i tak nigdy by nie wypaliła. Miałam różne plany co do bloga i mojej przyszłości, ale wiem, że nie będę w stanie ich zrealizować, więc już nie planuję.

Jak wam się podobał taki post? Już od dłuższego czasu nosiłam się z napisaniem czegoś takiego i w końcu mi się udało. A z racji tego, że już trochę mnie poznaliście liczę na to, że ja będę miała szansę poznać was, więc napiszcie coś o sobie w komentarzach ;)
Copyright © 2014 Litery Na Papierze , Blogger