''Art&Soul'' - Brittainy C. Cherry

Levi jest zmęczony życiem z chorą psychicznie matką, więc postanawia się przeprowadzić i na rok zamieszkać z ojcem, z którym od kilku lat nie miał kontaktu. Aria jest szesnastoletnią artystką, która dowiaduje się, że jest w ciąży z przyjacielem swojego strasznego brata. Drogi tej dwójki krzyżują się, a potem dowiadują się, że razem mają pracować nad szkolnym projektem Art&Soul. Wbrew wszystkim przeciwnościom Aria i Levi zaczynają się do siebie zbliżać...

Art&Soul jest drugą książką Brittainy C. Cherry, którą miałam okazję przeczytać. Pierwsze było Kochając Pana Danielsa, które pochłonęłam w kilka godzin. Przy jej kolejnej powieści doszłam do wniosku, że dużo lepszy niż sama fabuła jest styl pisania autorki, który sprawia, że jej twórczość czyta się szybko i przyjemnie. Tak też było w tym przypadku. Sama historia Levi'ego i Arii nie była jakaś szczególnie porywająca i szczerze mówiąc już gdzieś w połowie książki wiedziałam jakiego zakończenia mogę się spodziewać. A mimo to przeczytałam ją całą i nie zajęło mi to dużo czasu.

Jak pisałam wyżej – fabuła Art&Soul nie była specjalnie odkrywcza, ale nie mogę powiedzieć, że spodziewałam się po tej powieści czegoś szczególnego. Szczerze mówiąc mój stosunek do tej książki jest dość obojętny, jest to po prostu kolejna pozycja na mojej półce, którą przeczytałam i odłożyłam. Nie wzbudziła we mnie żadnych emocji, poza tym, że trochę mnie zmęczyła ze względu na nadmiar... wszystkiego. Autorka rzucała chorobami i nieszczęściami na prawo i lewo, chyba po to, aby nadać książce realizmu, ale według mnie trochę z tym wszystkim przesadziła. Nie twierdzę, że takie sytuacje się nie zdarzają, ale z drugiej strony nie musi być tak, że wszyscy od razu muszą być nieszczęśliwi, aby historia była realna.

Z drugiej strony jednak, cieszę się, że autorka podjęła temat chorób psychicznych. Była to jedna z nielicznych rzeczy, które mi się w tej książce spodobały. Myślę, że pani Cherry dość dobrze poradziła sobie z ukazaniem tego, że choroba psychiczna wyniszcza nie tylko chorego, ale także jego bliskich. Relacja Levi'ego z jego chorą na schizofrenię matką była tego świetnym przykładem. Chłopak z jednej strony wiedział, że jest to coś, nad czym jego matka nie panuje i to jak się zachowuje jest wynikiem choroby, ale mimo to miał tego dosyć. Kochał swoją rodzicielkę, ale chciał też zaznać normalnego życia, w którym nie będzie jej – zazdrosnej o to, że ma jakichkolwiek przyjaciół, zarzucającej mu, że go nie kocha. Levi miał przez to wyrzuty sumienia, które nie dawały mu spokoju. Na chorobę psychiczną cierpiał też Simon – miał nerwicę natręctw i wydaje mi się, że z tym autorka, też poradziła sobie w miarę dobrze, chociaż mogła poświęcić tej postaci trochę więcej uwagi.

Nie muszę chyba pisać, że Art&Soul jest powieścią bardzo szablonową. Byłam na to przygotowana i raczej mi to nie przeszkadzało, może poza jedną rzeczą. Nie mam pojęcia jak wyglądają szkoły średnie w USA, ale czytanie po raz kolejny, że są pełne wrednych blondynek z kilogramami makijażu na twarzach trochę mnie już męczy. Odebrałam to trochę jak pójście na łatwiznę – takie szablonowe przedstawienie liceum, gdzie ludzie są wredni i okropni, poza głównymi bohaterami, którzy są tacy biedni i oczywiście inni niż wszyscy. 

Jeśli chodzi o bohaterów to niemal wszyscy byli mi obojętni. Polubiłam jedynie Simona, który, według mnie, jako jedyny wyróżniał się z tego całego towarzystwa. Reszta postaci wydała mi się jakaś taka bez wyrazu i szczerze mówiąc nie zwracałam większej uwagi na te drugoplanowe. W tej chwili nie mogę sobie nawet przypomnieć jak większość tych postaci miała na imię. Najgorsze jest to, że autorka chyba chciała, aby ci bohaterowie jakoś się wyróżniali, ale na mnie to nie podziałało, bo większości z nich nawet nie zapamiętałam.

Podsumowując, Art&Soul jest mocno średnią młodzieżówką. Jedyne co ją ratuje to styl pisania autorki, który sprawia, że jej książki, bez względu na ilość stron, można przeczytać w kilka godzin. Fabuła sama w sobie jest przewidywalna, a sama historia nie jest zbyt wciągająca. Jeśli lubicie takie książki – niezobowiązujące i szablonowe to możecie sięgnąć po Art&Soul, ale nie jest to pozycja, którą wam polecam.

Wydawnictwo Filia, 2016, 392 strony

Brak komentarzy:

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Obsługiwane przez usługę Blogger.