"To skomplikowane. Julie" - Jessica Park

poniedziałek, lipca 31, 2017

Julie przeprowadza się do Bostonu, gdzie ma rozpocząć studia. Kiedy okazuje się, że mieszkanie, które wynajęła przez internet nie istnieje jej mama kontaktuje się z przyjaciółką ze studiów Erin, która pozwala Julie zatrzymać się u niej na jakiś czas. Dziewczyna poznaje dzieci Erin - niewiele starszego od niej Matta i trzynastoletnią Celeste, która jest dość specyficzna. Otóż dziewczynka jest mocno przywiązana do oryginalnych rozmiarów kartonowej repliki swojego najstarszego brata Finna, który wyjechał w podróż dookoła świata. Julie nie jest przekonana do Płaskiego Finna i postanawia pomóc Celeste nauczyć się żyć bez niego.

Za każdym razem kiedy spotkałam się z czyjąkolwiek opinią na temat tej książki każdy mówił głównie o wbijającym w fotel zakończeniu, które nim wstrząsnęło. Nigdy nie byłam dobra w zgadywaniu zakończeń w takich powieściach i zazwyczaj rzeczywiście mnie one zaskakiwały. Jednak w tym przypadku miałam świadomość, że wydarzy się coś niespodziewanego i już od samego początku analizowałam wszystkie dialogi i zachowania bohaterów aż doszłam do całkiem sensownej teorii, która okazała się prawdziwa. Sama jestem sobie winna, bo gdybym tę książkę przeczytała od razu po premierze - kiedy jeszcze za wiele o niej nie słyszałam, a jedynie okładka gdzieś mi się przewijała - wtedy pewnie podeszłabym do niej jak do zwykłej młodzieżówki i zrobiłaby na mnie większe wrażenie. Mimo wszystko uważam, że spora część czytelników, którzy zamierzają tę książkę przeczytać będzie zaskoczona tym, co się wydarzyło na końcu.

Spodobało mi się to, że wątek miłosny nie był nachalny, można powiedzieć, że stanowił jedynie tło do całej historii, która opierała się na Płaskim Finnie, Celeste i w zasadzie całej rodzinie Watkinsów. Cieszę się, że życie miłosne Julie nie zdominowało powieści i autorka skupiła się bardziej na tej tajemnicy, o której nikt nie rozmawiał, a jednak Julie wiedziała, że coś jest nie tak. Jednak pomimo tego całego sekretu po jakichś stu pięćdziesięciu stronach miałam ochotę pominąć resztę i po prostu przejść do zakończenia, bo trochę zaczęło mnie to wszystko nudzić. Dobrze mi się to czytało, ale w pewnym momencie zwyczajnie chciałam się dowiedzieć jak ta cała historia się skończy i trochę się niecierpliwiłam.

Mam mieszane uczucia do co głównej bohaterki. Rozumiem to, że chciała pomóc tej rodzinie zacząć normalnie funkcjonować, ale uważam, że sposób w jaki to robiła, to jak się zachowywała było przesadzone. Zamieszkała z obcymi jej ludźmi i chciała od tak zacząć ich zmieniać nie znając przyczyny ich zachowania. Nie podobało mi się też to, jak zwracała się do Matta, ciągle zarzucając mu, że jest nienormalny, bo ubiera się i zachowuje tak a nie inaczej. Większość z ich rozmów na takie tematy miała charakter humorystyczny, ale mimo wszystko irytowały mnie jej odzywki kierowane w jego stronę zupełnie jakby to ona wyznaczała normy i standardy, a wszelkie odchylenia od nich były złe.

W książce przewinął się też temat depresji. Chorowała na nią matka Matta, Celeste i Finna i cieszę się, że w młodzieżówkach pojawiają choroby psychiczne, bo dzięki temu czytelnik może zobaczyć jak to wpływa na relacje w rodzinie, a tutaj było to aż nad wyraz widoczne. Nie chcę zdradzić za dużo, ale w To skomplikowane... ta choroba odgrywa duże znaczenie i komplikuje życie nie tylko samej Erin, ale też w pewnym sensie i Julie i w zasadzie ma wpływ na rozwój wydarzeń.

Nie była to może najlepsza książka, ale na tle młodzieżówek, które miałam (nie)przyjemność przeczytać w ostatnim czasie ta wypada dość korzystnie. Przyznam szczerze, że musiałam się chwilę zastanowić jak oceniam tę książkę, bo kiedy ją skończyłam właściwie nie byłam pewna, czy mi się podobała czy nie. Ostatecznie stwierdzam, że była to całkiem przyjemna lektura i jeśli ktoś ma ochotę na młodzieżówkę z tajemnicą i wątkiem miłosnym gdzieś w tle, to polecam.

Wydawnictwo OMGBook, 2016, 320 stron

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

 
FREE BLOGGER TEMPLATE BY DESIGNER BLOGS